Życie w przytuleniu – dlaczego tango?
Czemu ja kocham to tango i teraz jestem sobie w Buenos Aires?
Już mówię czemu. Kocham, bo:
- Nie spotkamy się w tym tańcu z partnerem, jeśli nie spotkamy się najpierw sami ze sobą
- Nasze zmagania w nim (i z partnerem) są najczęściej dokładnym odzwierciedleniem naszych zmagań w życiu
- Czuję historię drugiego człowieka bez konieczności rozmawiania z nim
- Jest nieskończenie długim odkrywaniem
- Uczysz się latami i dalej niewiele wiesz
- Wyzwala i wzmacnia niesamowicie energię żeńską i męską
- Uczy konsekwencji i pokory. Jest skutecznym nauczycielem zaufania i odpuszczania kontroli
- Jest nastawione na spotkanie, a nie efekt
- Jest nauczycielem asertywności z poszanowaniem drugiej strony
- Utula i rozpuszcza stres
- Pozwala mi doświadczyć czasami międzygalaktycznych podróży
- Zamiast szukać winnego, szuka się rozwiązania
- Jest dla mnie skarbnicą przy pracy z ludźmi i tworzeniu kursów, które z tangiem stricte związane nie są:)
- Przypomina mi, że wszystkie relacje w życiu są cykliczne i przechodzą różne fazy. Tak samo relacja z tangiem to u mnie love-hate-like-relationship.
- Musi być lato, jesień, zima, a potem przychodzi wiosna i wraca lato.
Uff.. Takie to moje tango jest. To kto zaczyna tańczyć?:)
0 komentarzy